Wylot we wtorek rano, a ja już w sobotnie popołudnie zaczęłam powolutku to robić.
Stan na chwilę obecną- walizka prawie pełna, brakuje kilku drobiazgów, kosmetyków zostawionych na poniedziałek. Magiczna waga wskazuje 12,5kg czyli trochę ponad połowę tego, co mogę wziąć! Jestem z siebie dumna :) A miejsce wciąż jest, nie wspominając o tym, że walizkę da się jeszcze powiększyć.
Wciąż czeka na mnie bagaż podręczny, ale nim zajmę się jutro.
Ostatnie chwile spędzone z rodzicami, wczoraj oglądałam 'P.S. I love you' w telewizji. Strasznie mi się spodobał, początek lekko nudny, z czasem coraz lepszy :)
I śliczna kokardka, żeby rozpoznać swoją walizkę :D